Ogólne

Ciekawe cytaty

By 4 września 2016 No Comments

abp Józef Kowalczyk (prymas Polski)

Homoseksualiści są ludźmi i pełnoprawnymi członkami Kościoła. Nie pogardzajmy nimi, nie dyskwalifikujmy ich ze względu na preferencje, ani nie wykluczajmy ze wspólnoty Kościoła. (…) Do państwa należy uregulowanie osobom tej samej płci żyjącym razem wszystkiego tego, co dotyczy spraw majątkowych, spadkowych, dziedziczenia itp.

o. Jacek Prusak (jezuita, psychoterapeuta)

Trudnym problemem dla mnie jako księdza i psychoterapeuty jest naiwność tzw. psychologów chrześcijańskich, którzy – zapominając o ostrożności samego Kościoła w wypowiadaniu się na temat psychologicznych uwarunkowań homoerotyczności – status sprawdzonych empirycznie teorii przypisują „modelom terapeutycznym” Richarda Cohena, Alana Medingera, Gerarda van den Aardwega czy Josepha Nicolosi [współtwórcy podstaw terapii reparatywnych – red.]. (…) Chcą leczyć, choć nie potrafią się wykazać empirycznie zweryfikowanymi wynikami. Uważają, że odstąpienie od traktowania orientacji homoseksualnej jako zaburzenia psychicznego nie jest wynikiem rozwoju nauk o człowieku, lecz politycznego lobbingu. Nie potrafią jednak empirycznie udowodnić, że homoseksualista jest z definicji psychologicznie i życiowo upośledzony.

Jak mogłoby im się to udać, skoro „klasyczne” badania Evelyn Hooker, potwierdzone następnie przez innych badaczy, wykazały, że nawet profesjonaliści w dziedzinie diagnozy nie potrafią rozróżnić osób ze względu na orientację, na podstawie wyników popularnych testów osobowości? Uważają jednak uparcie, że mają rację, bo za ich przekonaniami stoi autorytet Kościoła – dlatego albo odrzucają istnienie orientacji homoseksualnej, albo ją przedstawiają jako patologię, twierdząc, że homoseksualizm to jedynie sposób unikania heteroseksualizmu. Podstawą dla ich uogólnień są wnioski wyciągane z obserwacji grupy klinicznej, a nie całej populacji. Nacisk kładą więc raczej na „patologię”, jaką można zlokalizować w homoseksualistach, niż na ich „normalność”. Czy na tym jednak polega szukanie prawdy w nauce i uprawianie psychologii? Czy na tym ma może polegać bycie „chrześcijańskim psychologiem”? Nie wchodząc w teoretyczne rozważania na temat związków między psychologią a religią (między psychologią a teologią katolicką), warto pamiętać o przestrodze Samuela Taylora Coleridge’a: „Ten, kto zaczyna, kochając chrześcijaństwo bardziej niż prawdę, będzie kochał swą sektę czy Kościół bardziej niż chrześcijaństwo, a skończy, kochając siebie bardziej niż kogokolwiek innego”.

ks. Mieczysław Puzewicz (ksiądz rzymskokatolicki, wieloletni rzecznik prasowy lubelskiej kurii metropolitarnej, współzałożyciel Centrum Wolontariatu w Lublinie)

Miałem taki sen, byłem w niebie. Pan Jezus zaprosił mnie do tradycyjnego obchodu po Włościach Niebieskich. I zobaczyłem. Najpierw była piękna sala z samymi kobietami. Były młodsze i starsze, całkiem szczupłe i nie całkiem szczupłe, z jasnymi włosami i brunetki. Kim są? – zgadywałem. A Pan Jezus, który nadal umie czytać w ludzkich myślach, bez wahania wyjaśnił: „To lesbijki. Moje siostry lesbijki”. W drugiej sali, nie wiedzieć czemu różowej, byli z kolei sami mężczyźni, nastoletni i posiwiali, łysi i rozczochrani z bujnymi fryzurami. Już się domyślałem, ale Pan Jezus mnie uprzedził: „Tak, dobrze myślisz, to moi bracia geje!” W trzeciej i czwartej sali, sami już czujecie, towarzystwa były mieszane, damsko-męskie, w trzeciej byli biseksualiści, a w czwartej osoby o niezgodnej z biologiczną tożsamości płciowej (znane jako transgenderyczne i transseksualne).

Pan Jezus nadal czytał w moich myślach i zagadnął z uśmiechem – „Niezgodne z tradycją? I z Pismem Świętym? Wiem, to moja specjalność! Od dwóch tysięcy lat.

ks. prof. Michał Czajkowski (ksiądz rzymskokatolicki, biblista)

Homoseksualista często bywa traktowany jak zmitologizowany Żyd. (…) Nie wystarczy o nich tylko mówić, ale trzeba ich zauważać, dopuszczać do głosu. Cały Kościół, zwłaszcza duszpasterze i teologowie, powinniśmy uważnie wsłuchiwać się w ich głosy, zastanawiać się nad ich postulatami oraz potrzebami. Jako chrześcijanie mają prawo do własnego duszpasterstwa. (…) Nie przekreślam człowieka, który żyje w związku homoseksualnym. Na przykład w spowiedzi surowiej traktuję heteroseksualistę, który uwodzi i zostawia panienkę, niż homoseksualistę, który jest wierny partnerowi.

Cezary Gawryś (publicysta katolicki, były redaktor naczelny miesięcznika katolickiego „Więź”, współautor książki Wyzywająca miłość. Chrześcijanie a homoseksualizm)

Nasza chrześcijańska „wyobraźnia miłości” wobec osób homoseksualnych niechby się wyrażała – jeśli nie stać nas na więcej – tylko w tym, o co apeluje Katechizm Kościoła katolickiego. Traktujmy tych naszych braci i siostry z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Także wtedy, gdy jako chrześcijanie, kierując się głosem sumienia, wybierają życie niezgodne z surowymi wymaganiami Kościoła. Także wtedy, gdy są niewierzący i z głosem Kościoła w ogóle się nie liczą. I także wtedy, gdy manifestują wobec Kościoła swoją wrogość. Abyśmy naszym odrzuceniem nie utwierdzali ich w mylnym przekonaniu, że (…) Bóg, Stwórca człowieka, jest przeciwko nim.

Halina Bortnowska (filozofka, teolożka i publicystka, sprawozdawczyni Soboru Watykańskiego II, działaczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka)

Istnieją chrześcijanie będący homoseksualistami. W ich ludzkiej substancji mieści się ta orientacja. Czy muszą odrzucić od siebie seks albo wiarę? Czy naprawdę muszą nieść taki ciężar? (…) Moim zdaniem odpowiedzialna budowa trwałego, partnerskiego związku zgodnego z orientacją homoseksualną to zamierzenie godne najwyższego szacunku i pomocy. (…) Ludzie z góry osądzani tracą ambicje moralne. Sprzyjam ambicjom ludzi, którzy chcą budować piękne związki, wierząc, że to możliwe. Nie tylko chrześcijanie tego pragną, lecz i oni. Potrzebują do tego szacunku, a nie protekcjonalnej litości. Dlaczego szacunek dla ludzi inaczej realizujących trudne dobro miałby zagrażać rodzinie? Rodzina i poważne związki partnerskie razem przeciwstawiają się światu magmy, tymczasowości, jednorazowego użytku, uwodzenia i sprzedajności. Martwię się, gdy moraliści tego nie dostrzegają.

Małżeństwo rozumiane w tradycji jako związek kobiety i mężczyzny nie jest jedyną platformą miłości i odpowiedzialności! Niezależnie od orientacji seksualnej można kochać, budować trwały związek (niełatwe, ale możliwe!), praktykować wzajemną odpowiedzialność. Trzeba żywić „nadzieję wbrew wszystkiemu”, że to zostanie w końcu uznane. Może jednak się do tego zbliżamy, mimo gołosłownych twierdzeń, że nie ma analogii między miłością a miłością.

Dostrzeżenie, uznanie i uczczenie tych analogii jest ważniejsze od nazwy, jaką ktoś związkowi nada. Wystarczyłoby zgodzić się, że rodzina może powstawać i rzeczywiście nieraz powstaje w oparciu o różnie ukształtowane związki. Może w dalszym swoim powolnym rozwoju Synod (albo Sobór) zacznie tego uczyć.

Katarzyna Kolenda-Zaleska (dziennikarka, autorka książek o Janie Pawle II i Benedykcie XVI)

Znam wielu księży, którzy homoseksualistów traktują z szacunkiem. Czy małżeństwa homoseksualne mogłyby być zawierane przed Bogiem? Ja nie miałabym z tym problemu (…). Chcąc coś zmienić w tym zakresie, Kościół musiałby na nowo odpowiedzieć na pytanie o małżeństwo. Czy to wyłącznie związek, który ma na celu prokreację, czy też partnerstwo dwojga kochających się ludzi? Jeśli potwierdzi pierwszą wersję, będzie to oznaczać, że na małżeństwa homoseksualne nie ma szans. Jeśli przyjmie drugą – drzwi zaczęłyby się otwierać.

Marek Zając (publicysta katolicki, dziennikarz TVP, wiceprezes warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej)

Włos się na głowie jeży, gdy słucha się niektórych ludzi uważających się za pobożnych i prawowiernych katolików, a zwracających się do bliźnich „pedale” lub „cioto”. To drwiny z Ewangelii! W moim przekonaniu ewolucja stosunku Kościoła do homoseksualistów (…) to proces nieuchronny.

Dominika Kozłowska (doktor filozofii, redaktor naczelna katolickiego miesięcznika „Znak”)

Wchodząc na jakikolwiek internetowy blog katolicki, bez trudu znajdziemy wypowiedzi dalekie od szacunku czy delikatności, którą w stosunku do gejów zaleca katechizm. Kościół powinien zdecydowanie sprzeciwiać się aktom nienawiści wobec takich osób. Niestety, określanie w katechizmie samych skłonności homoseksualnych jako „obiektywnie nieuporządkowanych” bywa nieraz uzasadnieniem dla aktów agresji czy publicznego potępiania takich osób. Druga sprawa dotyczy kwestii związków opartych na czystej miłości. W połowie lat 70. jezuita John McNeill wydał książkę „The Church and the Homosexual”. Postulował w niej dopuszczalność takich związków. Wprawdzie tezy przedstawione w tej książce zostały zakwestionowane przez Kongregację Nauki Wiary, a jego samego zmuszono do opuszczenia zakonu, niemniej postawione w niej pytania powracają dziś ze zdwojoną siłą. Pytania o dopuszczalność takich związków stawiane są nie tylko przez chrześcijan LGBT, lecz nawet przez niektórych biskupów.

Artur Kapturkiewicz (współzałożyciel grupy chrześcijan LGBTQ Wiara i Tęcza, lekarz, działacz społeczny i antydyskryminacyjny, osoba transpłciowa)

Ojcze, czemuś mnie opuścił? – ten dramatyczny okrzyk słychać w sercach wielu ludzi LGBT, zarówno tych, którzy odeszli z Kościoła, jak i tych, którzy są w nim nadal. Jezus wołał bezpośrednio do Boga, a na koniec w akcie zawierzenia oddał ducha w Jego ręce. My też pamiętajmy – Bóg na pewno nas nie opuścił, choć ludzie Kościoła – często.

Ewa Hołuszko (członkini opozycji demokratycznej, działaczka na rzecz praw człowieka, urodzona w ciele mężczyzny, osoba po korekcie płci)

Jestem wyznania prawosławnego. Bóg jest ostoją, w trudnych chwilach wspiera mnie i On jeden był zawsze moim powiernikiem. To chyba dzięki prawosławiu, bo w katolicyzmie jest hierarchia, papież, sformalizowany kodeks przepisów i tak dalej. A ja sobie z Nim nawet żartuję. (…) Bóg jest dobrem i miłością dla ludzi. Nie może być homofobem.

Natalia Kukulska (piosenkarka)

Wiem, że wiele osób LGBT zmaga się z problemami i atakami. W starożytnej Grecji homoseksualizm był czymś normalnym. Minęło tyle lat i jest inaczej. Nie rozumiem tego, bo

przecież status rodziny nie jest zagrożony. Ci z moich homoseksualnych znajomych, którzy są otwarci i nie boją się siebie, są bardzo szczęśliwi. (…) Absolutnie popieram związki partnerskie.

Zbigniew Wodecki (piosenkarz)

Jestem katolikiem i uważam, że skoro Pan Bóg stworzył gejów i lesbijki, to mają z tym żyć, akceptując to, jakimi są. Jeśli Stwórca zawarł taką umowę z gejami czy lesbijkami, że będą kochać osoby tej samej płci, to musimy to uszanować. Celowo wspominam Pana Boga. Jeśli osoby wierzące uważają gejów i lesbijki za kogoś gorszego, to w pewnym sensie go obrażają. Najwyraźniej podejrzewają Stwórcę o partactwo. No bo jak to, stwarzał świat doskonały, a tu niektórzy ludzie nagle wyszli mu jacyś skrzywieni?

Maja Komorowska (aktorka)

W sprawie homoseksualizmu moje myślenie powoli się zmienia w stosunku do tego, jak byłam wychowana. Znam przecież ludzi wybitnie utalentowanych żyjących w takich związkach, pełnych miłości w stosunku do siebie wzajemnie (…). Jestem z nimi blisko, pracujemy razem w teatrze. Po prostu nie potrafię uznać ich związków, ich miłości za mniej wartościowe. (…) Biblia mówi, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Ale czy na pewno do końca rozumiemy tę myśl? Ludzkość się zmienia. Pan Bóg stworzył świat ku rozwojowi, nie ku martwocie.

Maciej Onyszkiewicz (publicysta katolickiego magazynu „Kontakt”)

We wspólnym interesie społecznym leży promowanie trwałych, zarówno hetero-, jak i homoseksualnych związków, a nie wychodzenie naprzeciw tendencji do uelastyczniania relacji międzyludzkich. Najlepszą drogą do tego jest właśnie zgoda na rozszerzenie definicji małżeństwa tak, by obejmowała także pary jednopłciowe. Dokładnie tak samo, jak w przypadku małżeństw heteroseksualnych, partnerzy homoseksualni pomagają sobie nawzajem. Opiekują się sobą w sytuacji kryzysu – bezrobocia, choroby czy niedołężnej starości. Podnosi to jakość ich życia, zapewnia dobrą opiekę i pozwala budować prawdziwą wspólnotę. (…) Tradycyjne społeczeństwo budowane jest w oparciu o trwałe i wierne relacje. W obliczu kryzysu instytucji małżeństwa, objawiającego się rosnącą liczbą związków nieformalnych i rozwodów, należy skupiać się na promocji możliwie najbardziej stabilnych i trwałych relacji między partnerami. Umożliwianie osobom o orientacji homoseksualnej zawierania jednopłciowych małżeństw w rzeczywistości doskonale się w te konserwatywne wartości wpisuje.